Do wyjazdu pozostały mi 2 tygodnie. Dużo? Mało? Nie jestem do końca przekonana. Myślę jednak, że wystarczająco dużo, żebym niecierpliwiła się po każdym pytaniu z serii "zaczęłaś się już pakować?". Mniej więcej 90% moich myśli zaczyna się od słów "przed wyjazdem". Przed wyjazdem muszę się z nią zobaczyć, przed wyjazdem muszę odwiedzić to miejsce, przed wyjazdem muszę to kupić. Jednak uważam, że w tym oczekiwaniu na wylot jest jakaś magia. Coś, co pozwala marzyć o tym, jak to będzie, zanim jeszcze się zderzę z rzeczywistością. Wiem, że jak już dotrę na miejsce, to się zacznie. Dni będą szybko mijały jak u innych wymieńców.
Rozpoczął się też czas pożegnań. Tak..mam jeszcze 2 tygodnie, a już się żegnam, ale taka jest sytuacja. W wakacje nie sposób utrzymać wszystkich przyjaciół w mieście, przy sobie :) W piątek ostatni raz widziałam się z przyjacielem i mimo tego, że było mi przykro, bardzo się za niego cieszyłam...bo prawdopodobnie teraz siedzi on w samolocie do Frankfurtu, skąd ostatecznie trafi na wymianę do Missouri :) Także mam dwa tygodnie żeby otrzymać raport i ewentualnie się przygotować :D
Jeżeli chodzi o walizki - nie kupowałam nowych. Mam największe na jakie pozwala KLM, miękkie.
Prezenty dla Hostów pokażę jak już dolecę, bo rodzinka też czyta mojego bloga ;)
Breaking news? Nie dostanę high school diploma. Tak naprawdę nawet sobie nie robiłam nadziei. Dopiero skończyłam gimnazjum, jak więc mają dać dyplom ukończenia liceum komuś, kto tak w zasadzie jeszcze go nie zaczął? Do tego osobie z wymiany - całkowicie to rozumiem. Oczywiście nie zmienia to faktu, że Klaudia ma ogromne szczęście i sztab zazdrośników za sobą - w tym mnie. Nadal jednak mam prawo uczestniczyć w graduation, więc mam nadzieję, że będę mogła cieszyć się także innymi przywilejami Seniors :)
Wszystkim wymieńcom, którzy już wyjechali, życzę wszystkiego dobrego, trzymajcie się ciepło! :))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lot. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 4 sierpnia 2013
piątek, 28 czerwca 2013
What's new?
Ostatnie dni spędzałam w większości na czytaniu blogów wymieńców i staję się coraz bardziej podekscytowana. Co nie znaczy, że wierzę, że to się w ogóle dzieje, co to, to nie. Mimo tego, że zostało 1,5 miesiąca do wylotu a poszukiwanie potrzebnych rzeczy mogę uznać za rozpoczęte, nie dociera do mnie, że to, na co tak długo czekałam, czego tak bardzo chciałam, zamierza dojść do skutku. Mam kilka nowych wiadomości z bieżącego tygodnia:
1. Byłam na dodatkowym szczepieniu. Gdy byłam młodsza, szczepiono mnie na błonicę i tężec. W Stanach wymaga się także szczepienia ma krztusiec, które w Polsce samodzielnie nie występuje. Miałam z tym kilka problemów. Ostatecznie zostałam zaszczepiona dawką błonicy-tężec-krztusiec za 18 rok życia, czyli za 2 lata nie będę szczepiona. Jeżeli ktoś z młodszego rocznika, kto będzie szczepiony na błonicę-tężec myśli o takim wyjeździe, proponuję zamiast tego zaszczepić się od razu na błonicę-tężec-krztusiec. Od niedawna jest to w Polsce możliwe. Niestety nie było, gdy to ja byłam w tym wieku.
2. Dostałam już papiery, dzięki którym mogę się ubiegać o wizę. Teraz czeka mnie zrobienie zdjęcia i wypełnienie wniosku więc prawdopodobnie w przyszłym tygodniu będę umawiać się na wizytę w konsulacie w Warszawie.
3. Mam bilety lotnicze! Na początku miałam wylatywać w okolicach 24 sierpnia. W jednej z rozmów okazało się jednak, że moi cudowni Hości 21-ego wyjeżdżają na parę dni na plażę i zaproponowali mi, abym się dołączyła. To naprawdę miłe z ich strony. Zostałam więc poproszona o przybycie w środku miesiąca (oczywiście nie narzekam ;)). Stwierdziłam, że 17 sierpnia byłby fantastycznym dniem na latanie. Okazało się, że Klaudia wylatuje tego samego dnia. Od razu się zgadałyśmy, przejrzałyśmy oferty lotów (czyt. Klaudia dawała instrukcje, wchodziła na strony, podawała mi wszystko jak na tacy, jednym słowem zajęła się byciem niesamowicie pomocnym). Po kilku rozmowach z Almaturem dostaliśmy wiadomość z ich propozycjami. No i niestety z Klaudią nie lecę. Owszem, była taka opcja, ale wybrałam tę wygodniejszą - lot jest o parę godzin krótszy, łącznie wszystko trwa chyba 17h, no i o ponad 1000zł tańszy.
Wylatuję 18 sierpnia z Warszawy, (o 6 rano - osoba z Poznania, biorąc pod uwagę wcześniejsze stawienie się na odprawę reaguje tylko w sposób "o zgrozo") a całość wygląda tak:
Warszawa > Amsterdam > Portland
Tylko jedna przesiadka i brak konieczności nadawania bagażu na nowo jest niezwykle na rękę osobie, która jeszcze nigdy, przenigdy nie leciała samolotem. Będzie to dla mnie nowość, a do tego fascynuje mnie praca stewardess, więc zgaduję, że nie będą miały ze mną łatwo ... :)
1. Byłam na dodatkowym szczepieniu. Gdy byłam młodsza, szczepiono mnie na błonicę i tężec. W Stanach wymaga się także szczepienia ma krztusiec, które w Polsce samodzielnie nie występuje. Miałam z tym kilka problemów. Ostatecznie zostałam zaszczepiona dawką błonicy-tężec-krztusiec za 18 rok życia, czyli za 2 lata nie będę szczepiona. Jeżeli ktoś z młodszego rocznika, kto będzie szczepiony na błonicę-tężec myśli o takim wyjeździe, proponuję zamiast tego zaszczepić się od razu na błonicę-tężec-krztusiec. Od niedawna jest to w Polsce możliwe. Niestety nie było, gdy to ja byłam w tym wieku.
2. Dostałam już papiery, dzięki którym mogę się ubiegać o wizę. Teraz czeka mnie zrobienie zdjęcia i wypełnienie wniosku więc prawdopodobnie w przyszłym tygodniu będę umawiać się na wizytę w konsulacie w Warszawie.
3. Mam bilety lotnicze! Na początku miałam wylatywać w okolicach 24 sierpnia. W jednej z rozmów okazało się jednak, że moi cudowni Hości 21-ego wyjeżdżają na parę dni na plażę i zaproponowali mi, abym się dołączyła. To naprawdę miłe z ich strony. Zostałam więc poproszona o przybycie w środku miesiąca (oczywiście nie narzekam ;)). Stwierdziłam, że 17 sierpnia byłby fantastycznym dniem na latanie. Okazało się, że Klaudia wylatuje tego samego dnia. Od razu się zgadałyśmy, przejrzałyśmy oferty lotów (czyt. Klaudia dawała instrukcje, wchodziła na strony, podawała mi wszystko jak na tacy, jednym słowem zajęła się byciem niesamowicie pomocnym). Po kilku rozmowach z Almaturem dostaliśmy wiadomość z ich propozycjami. No i niestety z Klaudią nie lecę. Owszem, była taka opcja, ale wybrałam tę wygodniejszą - lot jest o parę godzin krótszy, łącznie wszystko trwa chyba 17h, no i o ponad 1000zł tańszy.
Wylatuję 18 sierpnia z Warszawy, (o 6 rano - osoba z Poznania, biorąc pod uwagę wcześniejsze stawienie się na odprawę reaguje tylko w sposób "o zgrozo") a całość wygląda tak:
Warszawa > Amsterdam > Portland
Tylko jedna przesiadka i brak konieczności nadawania bagażu na nowo jest niezwykle na rękę osobie, która jeszcze nigdy, przenigdy nie leciała samolotem. Będzie to dla mnie nowość, a do tego fascynuje mnie praca stewardess, więc zgaduję, że nie będą miały ze mną łatwo ... :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)